Rzymskie katamumby i Kaligula na BBC

W niedzielny wieczor ogladalismy  z Joe  brytyjski film na DVD zatytulowany 'Hush', ktory zaczal sie dosyc nieciekawie, wrecz nudno, a okazal sie mrozaca krew w zylach historia o porwaniach kobiet do domow publicznych (women trafficking) z postojow przy autostradach. Przy niektorych scenach nie tylko ja, ale i Joe odwracal glowe... Zaraz po zakonczeniu Joe wlaczyl telewizje z nadzieja, …

Porcja wloszczyzny: pantoflarze i wdowy

No i jestesmy w domu. Cieple kapcie i telewizorek. I juz mamy przepis na jegomoscia, ktorego w jezyku wloskim okresla sie mianem 'pantofolaio'. To taki, co caly dzien siedzi na tapczanie, na nogach pantofle (z wloskiego 'pantofole'), a w rece pilot od telewizora. W wersji angielskiej 'coach potato'. Pantoflarz to, oczywiscie, ten co pod pantoflem zony, …

Oxbridge :)

Ostatni weekend spedzilam w Oxbridge - sobote w Cambridge, a niedziele w Oxfordzie. 🙂 W sobote zrobilysmy sobie z kolezanka Bratka, ktora mieszka w Belgii, piknik w parku nad rzeczka i wybralysmy sie na dluzszy spacer po centrum miasta. Zaprowadzilam Anicete na tzw. The Backs, czyli.. tyly. Od tylu jest dobry widok na colleges stojace …

Rozrywka w porze lunchu

Gra nazywa sie 'Polygon' (wielobok) i drukuje go codziennie The Times (no dobra, codziennie poza niedziela). Pierwsze wyzwanie to utworzenie slowa z wszystkich liter.  I to na czas! 🙂 A potem mozna ukladac krotsze wyrazy (im wiecej, tym lepiej, rzecz jasna). Wszystkie wyrazy musza byc co najmniej 4-literowe i zawierac srodkowa litere w pomaranczowym polu …

Queen’s College od kuchni

Dzis kukniemy do zacnego Queen's College,  wykorzystujac fakt, ze udalo mi sie w niedziele pstryknac kilka zdjec w tym  pieknym i na co dzien raczej niedostepnym - poza studentami i pracownikami, rzecz jasna - miejscu. W niedziele  bylismy bowiem goszczeni w tym cambridge'owskim college'u (ach te apostrofy yyyy..) na urodzinowej herbatce z naszymi starszymi paniami (4-ta rocznica …

Nicnierobienie

W taki goracy dzien jak dzis najchetniej by czlowiek nic nie robil. I prawie mu sie udalo. Nicnierobienie skladalo sie: ze smarowania ramion mleczkiem Faktor 50 (doslownie: 50), czytania japonskiego kryminalu ('The Devotion of Suspect X' autor Keigo Higashino, polecam, zwlaszcza jak ktos lubi intelektualizowane historie kryminalne) i ze spaceru nad rzeke w celu karmienia …

100 postow i przesilenie letnie

Kochani moi, poprzedni wpis byl setnym postem Z Kraju i Ze Swiata! 🙂 Mam nadzieje, ze Wam sie dobrze czyta. I przy okazji apel - uprzejmie sie dopraszam o wszelkie - duze, male i kazdej dlugosci - komentarze. Goraco zachecam do wolnosci slowa. A z takich codziennych rzeczy, to wyrzucilam ostatnio kilka zestawow poscieli, ubran …

Grand Union Canal

Pogoda juz od kilku dni cudowna: sloneczna i goraca. I jak okiem siegnac zmiany nie widac 🙂 Nalezalo wiec te piekne okolicznosci pogody wykorzystac. Zapakowalam dzis na autko moje nowe cudo i pojechalam nad Grand Union Canal. Kanal ciagnie sie podobno od Londynu po Birmingham i sluzyl jakies 200 lat temu do transportu towarow. Ten caly …

Porcja wloszczyzny: ksiazki

Nie mam co ukrywac - temat jest bardzo bliski memu sercu. Z ksiazka w rece moglabym spedzic pol zycia (zlosliwi dodaliby, ze drugie pol na spaniu 😉 ). Ksiazka to we wloskim 'libro'. 'Libreria' (czyt. librerija) to ksiegarnia (= "kupowanie ksiazek"). To dla nas Polakow brzmi logicznie, natomiast u Anglikow powoduje lekka konsternacje, bo w …