Stare katy po nowemu

Przy kazdej mojej wizycie (srednio co poltora roku, w przyplywach do trzech lat) odkrywam z przyjemnoscia, ze Un - czyli nasz poczciwy, podbeskidzki Ustron - sie zmienia. I to na lepsze. Tym razem z nowosci: pieknie odmalowany budynek miejskiej biblioteki i darmowy internet na miescie! Wlasnie nadaje z jednostki hotspot nad Wisla. Zmienia sie, co …

Drugi etap warszawski

Wczoraj wieczorem udalo mi sie jeszcze wejsc na dach-ogrod BUWu (biblioteki uniwersyteckiej). Uwielbiam to miejsce - pelne uroku, ciszy i zieleni. Jesienia chyba najbardziej. Postanowilam pozniej zacisnac zeby i zrobic maraton po sklepach w poszukiwaniu ubran calorocznych. Zakupy trwaly do zmroku, ale trzy sztuki zdobyte! Dzis pogoda sie rozwodnila, ale nic to - spedzam dzien …

Wakacje :-))

Korzystajac z okazji, ze podlapalam kawalek internetu, zdaje relacje na goraco: Czesc 1 wakacji spedzam od wczoraj w Wwie na odwiedzaniu znajomych i zwiedzaniu nowych zakatkow (tyle nowych budynkow juz oddanych do uzytkowania i w fazie budowy!). Najwiekszym zaskoczeniem na razie jest...rozbudowano-przebudowana siedziba szanownego ILSu na Browarnej, w ktorym spedzilam trzy pelne lingwistyki lata: Widok …

Fala ciepla

Szanowna pogoda obiecala podobno, ze jeszcze sie szarpnie na troche cieplych dni. Trzymam Pania za slowo. Tym bardziej, ze ostatnio juz jesien sie byla przechadzala po wsi. Nawet sie nie kryla i zostawiala widome slady: I wplynela na zachowanie zwierzat i ludzi. Pippa, pies (Ona-pies, znaczy) mojej landlady cale poranki przesypia zwinieta w scisly rolmops. …

Rocznica!

Dzis mamy dwie rocznice. Jedna nikczemna, a druga... nie lepiej:  74 lata temu ZSRR napadl na PL, a ja na Was z niniejszym blogiem - rowno rok temu. W tym czasie przeszlismy dzielnie przez zimowe zawieruchy i letnie upaly, stos ksiazek, mile rowerowe i kilometry ryanerowe, rozstania (powrotow nie bedzie, bo nie dzialaja), edukacje finansowa, jezykowa …

Tryb targowy

Jak niektorzy z Was wiedza, ostatnie cztery dni spedzilam w trybie targowym. Tryb ten charakteryzowal sie tym, ze wstawalam przed (powtarzam: PRZED) bladym switem, slownie pomiedzy godzina 5.20 a 5.50,  a po powrocie do domu poznym wieczorem redukowalam dzialalnosc do wziecia prysznica, zjedzenia goracej zupki i pojscia nyny. Po dojezdzie na targi, przez trzy dni …

Folwark zwierzecy nad rzeczka

Nad rzeczka dzis prawdziwy folwark. Kaczki, konie i krowy. Kaczki grzecznie w wodzie (gesiego, no prawie), a konie legalnie za plotem. Natomiast krowy okupowaly sciezke nalezaca do pieszych i rowerzystow. Zatarasowaly przejscie,  na szczescie nie do konca skutecznie, bo spoleczenstwo juz do nich przyzwyczajone i nauczylo sie lawirowac pomiedzy: Dzis jest tez dzien owocowy. Rano mialam …

Wyluskane w sieci

Obiecalam, ze jak znajde jakies ciekawe blogi, to dam znac. Otoz zaczelam wlasnie sledzic ("follow") Post-It Notes From My Idiot Boss. Bardzo zabawne, przynajmniej dla nas, ktorzy te notatki szefa sledza w internecie, a nie na monitorze wlasnego komputera w pracy 😉 Notatki sa prezentowane w komplecie z komentarzami znekanego pracownika... I jeszcze polecam sie przyjrzec The …

Angielskie drogi i polski obiad

W sobote wsiadlam na rower z zamiarem eksplorowania poludniowej czesci Cambridge... a udalo mi sie dojechac w zupelnie inny kawalek miasta. Wyladowalam w bardzo ladnym miejscu pod tytulem Grantchester. Do Granchester najchetniej przenioslaby sie co najmniej polowa mieszkancow hrabstwa (co odzwierciedlaja ceny nieruchomosci). Bo malowniczo i spokojnie jak na wsi, choc o rzut beretem od …