Porcja wloszczyzny: zakupy

Poniewaz ostatnimi czasy spedzilam niewiarygodnie duzo czasu w sklepach (we wrzesniu w PL zaliczylam trzy sesje, a w tym tygodniu jedna, za to kilkugodzinna!), zamierzam sie teraz nad Wami troche popastwic przez omowienie slownictwa zakupowego. Oczywiscie zakladam, ze Was zakupy mecza przynajmniej tak bardzo jak mnie, czyli bardzo. Ale slownictwo modowe musimy omowic - w …

Weekendowe odwiedziny

W ostatni weekend odwiedzalam moja kochana Violette. Kazdy wyjazd do Violetty to niesamowita przyjemnosc. Poza jazda autostradami. Zwykle jazda zabiera mi bite 2 godziny w kazda strone i zwykle tne prosto do celu bez zatrzymywania (a ze jezdze w kolko w to samo miejsce od kilku dobrych lat, to i bez gubienia). W sobote i …

Cwierkanie w jezykach i… niedlugo Swieta!

Juz sie boje przyznawac w tytulach postow, ze bede pisac o ksiazkach, wiec starannie ominelam... Ale bedzie krotko - w zeszly weekend, jak wiecie, przesiedzialam jak myszka z ksiazka w lapkach. Ksiazka  byla.. troche dla dzieci i mlodziezy (niby kryminal, ale ani jednego nieboszczyka, a jedyne przestepstwo polegalo na nielegalnym spuszczaniu po nocach przysumowanych lodek …

Porcja wloszczyzny: telewizja

Naleze do tej grupy cudakow, ktorzy nie ogladaja telewizora - ani tego, co sie na nim wyswietla. Czasem, owszem, zdarzy mi sie obejrzec wybrany program na iplayerze (a ze kazda taka sesja to wydarzenie wiekopomne, zwykle Panstwu zdaje relacje z tego, co obejrzalam). Niemniej w ostatnim tygodniu i na wloskim, i na niemieckim przyszlo nam dyskutowac o …

O pajakach i molach (ksiazkowych)

Przez ostatnich kilka dni bylo zimno i mokro. Miejscowe pajaki uskutecznialy swoja sztuke pajeczynowa. Sztuke przez "SZ". Niestety, wystawialy te sztuke na wstecznych lusterkach naszych aut, wiec - z bolem w sercu! - musielismy je kazdego ranka usuwac. Dzis zrobilo sie cieplo (17 stopni!) i mol ksiazkowy Romka wybral sie po zapasy do miejskiej biblioteki. …

Na niemieckim jarmarku: przyslowia madroscia narodu

Postanowilam - jak mowia Anglicy - strzelic sobie w stope. Czyli podzialac masochistycznie i na wlasna szkode. Otoz zamierzam kontynuowac watek germanski, ryzykujac drastyczny spadek czytelnictwa tego zacnego bloga. Wedlug prognozy - w wariancie optymistycznym - z obecnej ogladalnosci srednio czterech osob na post, zejde do minus dwoch. Ale czlowiek musi byc wiernym swoim przekonaniom. …

Na niemieckim jarmarku: zakupy

Rozpoczynam dzis mini-serie o germanskich sladach w naszej ojczystej mowie. Prosze nie panikowac! Bedzie w malych dawkach. Moja niemczyzna, chwala Bogu, jest jeszcze mocno ograniczona. Przy rzeczownikach bede podawac rodzajniki, w razie gdyby ktos zapragnal przyjemnego z pozytecznym 😉 Zaczynamy od tytulowego jarmarku. Czy ktos z Was wiedzial, ze slowo to pochodzi z niemieckiego? A …

Porcja wloszczyzny: o projektowaniu projektorow przez protegowanych…

Na ostatnich zajeciach italiano udalo nam sie zakrecic sobie samym w glowach slowkami z grupy tzw. 'falszywych przyjaciol' (falsi amici'). Niby takie same, a inne. Zaczelo sie od projektora, ktory byl nam wyrosl po przeprowadzce do nowej sali w nowym semestrze. No i mielismy pierwsze slowko 'proiettare' (czyli, mowiac kolokwialnie, 'rzucac obraz z projektora'). Ale …

Kura Pazurem i Historia Typografii w obrazkach

Moja milosc do slowa pisanego jest Wam juz pewnie dobrze znana. Litery i to, co z nich mozna stworzyc, by opisywac swiat chyba nie przestana mnie nigdy fascynowac. Pisanie wlasnego bloga to niesamowita frajda, ale super jest tez poczytac innych. Kilka dni temu natknelam sie na dwa polskie blogi:  http://kuradomowa.blogujaca.pl/ i http://anna-sakowicz.blog.pl/. Oba sa pisane przez te sama …