O tym, ze Cambridgeshire wcale nie jest plaskie!

Niniejszy wpis pewnie bedzie przykrotkawy, bo Wam Romka troche z sil opadla po dzisiejszej jezdzie. Nie zwyklej jezdzie zreszta, ale porzadnym treningu. Postanowilismy mianowicie z rowerowym kolega byc ambitni i zrobic dzis 40 mil. I to po pagorkach. Przejechalismy... tadah... prawie 42 mile (dokladnie 41.8) 😀 Trasa wiodla wioskami w naszym hrabstwie, ktorych jeszcze nie …

Konie i kwiatki wlasnego chowu :-)

Wlasnego chowu sa kwiatki, oczywiscie! Moja kaktusikowata roslinka zdecydowala sie po raz pierwszy w swym zyciu zakwitnac. Od razu podwojnie. Pieknie czerwono. Czuje sie jak dumna matka - w koncu hoduje roslinke od lat (jakichs trzech na pewno). Konie natomiast wystapily hurtowo na wczorajszej przejazdzce rowerowej. Trasa wiodla przez oplotki zwane White Fen, z polami …

Charity shops jak pudelka czekoladek

W PL zjawisko charity shops chyba jest jeszcze niezbyt rozpowszechnione. W czasie ostatnich wakacji trafilam na tylko jeden taki sklep (Wwa, okolice Pl. Unii Lubelskiej). A charity shops ciekawym zjawiskiem sa, bo - poza zbieraniem funduszy dla organizacji charytatywnych - sa nie tylko tanie, ale i miewaja zaskakujaca oferte. Jak pudelko czekoladek: czlowiek nie wie …

O tym jak przeszlam sama siebie w celach finansowych

Rajd rowerowy London to Cambridge juz za dwa miesiace. Przygotowania silowe - jak Panstwo wie z biezacych raportow - trwaja w najlepsze. Zbieranie funduszy jednak lezy jeszcze odlogiem. Postanowilam wiec zakasac rekawy i zmienic stan rzeczy - znaczy konta - na dodatni. Poniewaz przed poprzednim rajdem wypraszalam potrzebny sponsoring na piekny usmiech (i miedzy innymi …

Pagorki w Suffolk i armata w Ely, czyli pracowita niedziela

Wczoraj byla sobota i lal rzesisty deszcz. Mialam wiec co najmniej dwa powody zeby spedzic dzien w lozku. Najpierw odespalam zaleglosci, a potem machnelam lekture na spotkanie klubu ksiazki. Czytalo sie bardzo przyjemnie, wiec przed ppjsciem spac wiedzialam juz whodunit. Ksiazka nazywa sie The Beast Must Die, autor Nicholas Blake. Po deszczowej sobocie przyszla sloneczna …

Ale jazda!

Wlasnie wrocilismy z rowerowym kolega z Thetford Forest, ostatnio mojego ulubionego (po Cotswolds) miejsca z wertepami. Z duma oswiadczam, ze przejechalam czerwona trase zwana Lime Burner Route. Fragment tej trasy to mrozacy krew w zylach odcinek nazywany The Beast - i nie bez przyczyny. Przejechalam go w jednym kawalku (ja przyssana do rowera, a ten …

Totalne zaciemnienie, czyli o zdrowym snie latem

W zwiazku z przejsciem na czas letni i aktywnoscia slonca w ostatnich tygodniach, kupilam nowe zaslony wyciemniajace do mojego pokoju. Zeby sie dobrze wyspac, potrzebuje mianowicie calkowitej ciemnosci. Idealnym miejscem do spania bylyby dla mnie pewnie jaskinie. Ale tych w naszej wsi - a nawet calym hrabstwie - nie ma... Na szczescie pelno jest tzw. …

Skaczace przerzutki i sielankowych widokow ciag dalszy

Niedziela zaczela sie przed osma. Chcialam dzis zmiescic i msze, i kontynuowac podziwianie okolicy - dajac sobie ponownie wycisk na dwoch kolkach do wertepow - i wrocic do domu bez przyjemnosci stania w koncowo-weekendowych korkach. Na msze bieglam juz przed 8.30, zakrywajac opalone wczoraj rece (kolor mocno czerwony). A potem wyruszylam w teren. Obejrzalam kilka …

Wertepy i szampan

Z radoscia - oraz nieskrywana duma - spiesze zaraportowac, ze jazda rowerowa zabrala mi dzis okolo 5 i pol godziny i nadal chodze. O wlasnych silach i bez stekania dostalam sie po tej epokowej wyprawie z pokoju hotelowego do ogrodka przy zajezdzie, gdzie aktualnie przebywam. Co do jazdy, jechalim glownie po wertepach, a nawet ugorach, …

Coltswolds rowerowo :-)

Od wczorajszego wieczoru przebywam w Cotswolds. Cele sa mocno rowerowe. Rejon ten (wioski w okolicach Oxfordu) zostal wybrany na niniejszy weekend cwiczebny ze wzgledu na okoliczne wzgorza. Zapragnelam bowiem dac sobie w kosc. Miejsce otrzymalo tez rekomendacje kilku znajomych, ktorzy byli i sie zachwycali. Po przyjezdzie na miejsce dolaczylam do grona fanow. Od samego dzien …