Ale jazda!

Wlasnie wrocilismy z rowerowym kolega z Thetford Forest, ostatnio mojego ulubionego (po Cotswolds) miejsca z wertepami.

Z duma oswiadczam, ze przejechalam czerwona trase zwana Lime Burner Route. Fragment tej trasy to mrozacy krew w zylach odcinek nazywany The Beast – i nie bez przyczyny. Przejechalam go w jednym kawalku (ja przyssana do rowera, a ten do mnie) tylko dlatego, ze nie mialam pojecia co czyha za kazdym kolejnym zakretem. A ze zakrety nastepowaly po sobie z predkoscia swiatla (jazda na leb na szyje w dol, a zaraz potem jek w gore), nie bylo czasu zeby sie rozmyslic albo protestowac. Przemknelo mi przez glowe (mysl szybsza od swiatla), ze pewnie zjechalam z trasy prosto w czeluscia piekiel…

Podczas gdy ja probowalam nie polamac kostek, Karl uskutecznial sesje zdjeciowa. Dzieki temu, ze to dobry fotograf i dobry sprzet, Wasza Romka wyglada na nich prawie jak prawdziwy rowerzysta 😀 Thanks a lot, Karl 🙂 I do actually resemble a cyclist in those pics! 😛

bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla

Zycze Panstwu milego weekendu. W Anglii rozpoczynamy wlasnie dlugi weekend (w maju sa zawsze dwa takie) – w poniedzialek bank holiday! Caluski.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s