Jak weszlismy chlopu w szkode

Paryskie targi dobiegly konca. Czlowiek zostal wczoraj wieczorem dostarczony pod wycieraczke (opanowalismy z kolega sluzbowe auto) i natychmiast pojechal do Bratka z plesniowym serem – dzieki intensywnemu zapachowi nie dalo sie go trzymac w domu. Bratek tez zreszta odmowil. Ser wyladowal w bagazniku auta Mari…

A dzis po odespaniu targow wybralismy sie z rowerowym kolega zdobywac kolejne mile przed rajdem. Udalo nam sie nie zaplanowac trasy, w zwiazku z czym blakalismy sie troche po okolicy. Blakanie wyszlo nam tak dobrze, ze gdyby nie googlemaps, jezdzilibysmy jeszcze teraz na poludniowych obrzezach hrabstwa. W pewnym momencie trzeba sie bylo nawet przedrzec przez wielkie pole (staralismy sie nie deptac rolnikowi zboza!).

Zrobilismy w sumie z 35 albo i 37 mil, a na koniec trasy (kolega pojechal inna droga) probowalam gonic obcego faceta jadacego na sciezce przede mna. Gonilam go z przyczyn ambicjonalnych – zamierzalam sprawdzic czy dam rade utrzymac te sama co on szybkosc, bo pedzil niezle. Udalo sie! 🙂 Niestety, po dojezdzie do wsi facet nadal jechal przede mna, a wrecz skrecil we wsi w tym samym kierunku co ja, wiec zdecydowanie wygladalo jakbym go sledzila…

W domu od powrotu z targow mnostwo rzeczy do zrobienia. Probuje robic pare naraz, ale jeszcze kilka zostalo.

Tymczasem mozna pojsc spac. Dobranoc, kochani 🙂

image

image

image

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s