Upal zaatakowal miasto

Jak Panstwo zdazylo sie juz zorientowac, czlowiek nie ma zbyt duzego kontaktu z rzeczywistoscia (telewizji nie ogladam wcale, a radio, ktorego slucham tylko w autku, dzieki niekompletnej antenie wylapuje wszystkiego 3 stacje, z tego dwie muzyczne). Ale myslalam, ze chociaz z prognoza pogody jestem na biezaco. Nic z tych rzeczy.

Pojechalam poznym porankiem na msze w miescie, a po niej ruszylam do centrum. Juz po kilku krokach rozplywalam sie, idac (snujac sie, raczej) do centrum.

Upal dopadl miasto. Spolecznosc uzbroila sie w lody i zimne napoje – i ruszyla do wody. Albo raczej na wode: opanowala punts, czyli cambridgowskie lodki. Na rzece bylo jak na Marszalkowskiej:
image
image
image
Czlowiek nie ma cierpliwosci do tlumow, wiec postanowil czym predzej pozostawic miasto cizbie, a sam ukryl sie w cieniu przydomowego ogrodka. Cisza i przestrzen. I lody waniliowe z truskawkami 😀

A wieczorem jedziemy z Bratkiem swietowac urodziny kolezanki.

Milego popoludnia, kochani!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s