Sliwki w kosciele, lody na rowerze

Prawie ominely mnie dzisiaj dwie torebki pysznych sliwek.

Plan byl mianowicie taki, ze o poranku zabieram rower na przedostatni(!!) trening przed rajdem – co by zdazyc przed deszczem. Mialo padac od 14. A wieczorem miala byc msza. Ale wedlug zaktualizawanej rano przepowiedni BBC deszcz mial wystapic dopiero okolo 17. Czyli i kosciol, i msza sie zmieszcza.

Chodze ostatnimi czasy do malej kapliczki, gdzie panuje przyjacielska atmosfera, wszyscy sie znaja, zartuja i wymieniaja wiadomosci przed msza, siedzac na swoich zwyczajowych miejscach. Romke tez juz traktuja jak swoja.

Dzis dwie panie z mojej lawki (matka z corka) przyniosly cala siate sliwek z sadu. Dostalam przed msza opasla torebke. A po mszy jeszcze jedna. 😀 Thank you, ladies!

Co do treningu, to dzis byl wrecz morderczy. Czytaj: w drodze w te ciagnelam sie niemilosiernie, upal dawal sie we znaki wszystkim miesniom i kosciom. Pogoda na rower wylacznie dla szalencow. Na szczescie na powrocie przyszlam po rozum do glowy i zatrzymalam sie przy sklepie w jednej z wiosek. Lody 🙂 🙂 Do tego lucozade (srodek dopingujacy) i – chwala Niebiosom! – lekki, ale nareszcie zimniejszy wiatr. Od razu inna jazda. Calosc trasy, czyli okolo 40 mil, zrobilam w 3 godziny 20.

Aktualnie za oknem ulewa.

A na przyszla niedziele – rajd!!! – zamowilam juz pochmurna, ale sucha aure, okolo 21 stopni 😉

image

image

image

image

Milego wieczoru – i dobrego tygodnia, kochani 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s