Burza w zakladzie i ostatni trening w terenie

Dzis zatrzeslo w posadach dzialem marketingu. Nasz dwuosobowy departament zafundowal sobie bowiem niezaplanowana burze – w komplecie z piorunami i gradobiciem. Jak szalec to szalec. Wystapily powazne wyladowania i silne grzmoty. I tak jak szybko burza przyszla, tak szybko poszla. Po paru minutach wyszlo slonce.

Dodatkowo promienielismy od nowych pochwal Dyrekcji przy firmowym lunczu. Kolejne targi, tym razem na Filipinach, okazaly sie dla firmy sukcesem. To dla naszego dzialu bylo szczesliwym zbiegiem okolicznosci, jako ze na owe targi wybrala sie Dyrekcja we wlasnej osobie.

Po pracy natomiast pokulalam sie w teren na ukochanym mieciutkim rowerze do wertepow. Juz ostatni(!) raz trenowalam do rajdu – trudno uwierzyc, ze to wiekopomne wydarzenie juz w najblizsza niedziele. Uprasza sie Panstwo o trzymanie kciukow!!

image

Tymczasem dobrej nocy, kochani 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s