Rybka

W bieżącym tygodniu żywię się z doskoku. Jestem pomiędzy wyjazdami, więc robienie rzetelnych zakupów nie ma sensu, karmię się zatem tym, co mam schomikowane po szafkach i w zamrażalce, a w ramach owoców mam dwie siaty jabłek z Sandringham. Poza tym w razie potrzeby mogę jeszcze odwiedzić wsiowy sklep.

Dziś właśnie zajrzałam do tej wioskowej instytucji celem zakupu tostów na śniadanie. Moją uwagę przykuł losoś leżący sobie jak gdyby nigdy nic w sklepowej lodówce.

W planach kolejnej ryby w tym tygodniu nie mialam, ale taki to był apetycznie wygladający filecik…

Pół godziny później otworzyłam hermetyczne pudełko…i od razu stało się jasne, że z rybką coś jest bardzo nie halo. Kolor nadal miała odpowiedni – ale zapach zdecydowanie niewłasciwy. Po kuchni rozszedł się – za przeproszenie drogiego Państwa – duszący fetor. Niestety, słowo to jest najbardziej odpowiednie do wrażeń zapachowych jakie nam rybka zafundowała.

Trefny towar został czym prędzej wystawiony za drzwi, a drzwi starannie zamknięte. A niedługo potem rybka wrociła – w ochronnej plastikowej torbie – do sklepu. Ostrzegłam pana w kasie żeby zawartości reklamówki zbyt starannie nie wąchał. Zresztą kiedy tylko uchylił rąbek torebki, rybką czuć już było przy obu kasach. Odmówiłam przyjęcia nowej paczuszki z łososiem (eksperymentów na dziś wystarczy), dostałam więc zwrot kosztów – i czym prędzej opusciłam zakład.

Jutro na obiad posiłek zastępczy. Ale zdrowy i smaczny. I jak ładnie pachnie… 😉
image

Dobranoc wszystkim!

KategorieUK

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s