Zaatakowałam kabaczka

Człowiek nigdy nie wie na jakie wyżyny potrafi się zdobyć, póki nie stanie twarzą w twarz z wyzwaniem. Moje wyzwanie przytachalam była do domu w niedzielę. Miało podłużny, obły kształt, a kolor zielony. Piękny, dorodny kabaczek. A że został mi podarowany ze szczerego serca, wymagał specjalnego wysilku. Z duszą na ramieniu i uściskiem w klacie zabrałam sie do dzieła.

Żeby nie iść na łatwiznę, nie konsultowałam się z żadną książką kucharską (nie to żebym jakąś posiadała w mojej pękatej biblioteczce). Liczyłam na natchnienie oraz śladowe chociaż ilości talentu kulinarnego przekazanego w genach przez Mami, przed przejściem na emeryturę zawodową kucharkę.

Zaatakowałam kabaczka z pasją, nadalam mu kształt kostek, a następnie wymieszałam z innymi, wybranymi zgodnie z natchnieniem, składnikami. Wyszło mi, że najpyszniej będzie się dyniowaty komponował ze smażonymi w czosnku pieczarkami oraz mozzarellą, zatopione i zapieczone w sosie pomidorowym.

Musi w piekarniku zapanowała pomiędzy składnikami dobra chemia, bo efekt jest palce lizać 😀 Przyznaję się: dwa razy podnosiłam pokrywkę żeby chlipnąć autorskiej potrawy.

Uważam zatem Projekt Kabaczek za jeden z najbardziej udanych wyczynów kulinarnych w moim dotychczasowym dorobku. Jutro się doniesie Mami, że ślad talentu chyba się po mnie błąka 😉
image

image

image

Dobranoc, kochani!

KategorieUK

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s