Nicea: Chagall, skrzypki i mnostwo innych atrakcji

Przez ostatnie dwa dni tyle sie zdarzylo i tyle miejsc odwiedzilam z Karina, a potem solo, ze od wielosci wrazen (oraz wczesnego wstawania!) kreci mi sie w glowie. Jedno jest pewne: w Nicei nie ma pazdziernika – jest srodek goracego lata. Mimo deszczowej, a wrecz burzowej prognozy na weekend, z nieba przez prawie trzy dni lalo sie slonce. W dzinsach, ktore zalozylam dzis rano, juz przed poludniem zaczelam sie dusic jak w pancerzu. Musialam sie przebrac w lekkie galotki. I dopiero dzis wieczorem zagrzmiala rasowa burza.

Co do aktywnosci tego weekendu to – poza niekonczacymi sie i niesamowicie inspirujacymi rozmowami i placzem ze smiechu – pamietam nastepujace:

– niesamowite prace Marca Chagalla (wielkie i male formaty – i te kolory!). Muzeum Chagalla ulokowane jest w ustronnych ogrodach za wzgorzu; obrazy pieknie wyeksponowane w przestrzennych salach; generalnie bardzo relaksujacy klimat, a dla pelni szczescia kawiarenka ogrodowa z lodami sorbetowymi i winem.
– kosciol franciszkanow ze sredniowiecznymi malunkami w calych wnetrzach. Zakon znajduje sie na jeszcze wyzszym niz Chagall wzgorzu i okalaja go ogrody, skad mozna ogladac panorame Nicei,
– muzeum Henrica Mattisa (tuz obok franciszkanow). Zbior zdecydowanie mniej atrakcyjny od Chagalla, ale jak bylo nie pojsc? Prace artysty Karina okreslila jako ‚miedzy realizmem, a rozmazanymi’,
– deptak nad morzem, plaze, kamyki (wlaczajac jeden w ksztalcie serca) oraz taplanie nog w wodzie (mowilam, ze nie pazdziernik).
– targ niedzielny na Starym Miescie. Sprzedaje sie na nim warzywa i owoce (figi, kaki i inne cuda), kwiaty, ziola, olej, pesto i inne pysznosci,
– koncert muzyki klasycznej (Haendel, Vivaldi, Bach, itd.) w bazylice Notre Dame. Tradycyjnie wybralam miejsce w jednym z pierwszych rzedow zeby moc dobrze chlonac dzwieki. Bylo bardzo relaksujaco. I dwa bisy.
– kupno tenisowek w niedzielny wieczor w drodze powrotnej do hotelu (najlepsze zakupy to takie robione mimochodem 😉 ).
– francuskie sniadanka, obiady i kolacje. Probowalysmy m.in. creme boule’, socca (czyli nalesniki crepe z ciecierzycy), wieloowocowe lody sorbetowe oraz lokalne wina, spritz i cocktajle (takze bezalkoholowe, chociaz podejrzewalysmy, ze kelnerka jednak cos do nich dolala…).

Kuchnia oraz architektura nicejska jest bliska wloskiej (sam jezyk tez zreszta slyszalam na miescie tu i tam), wiec z glodu i pragnienia czlowiek nie ma szans zaniemoc. Co najwyzej z przejedzenia…

Biorac pod uwage wszystko powyzsze Panstwo sie nie zdziwi, ze udaje sie dzis na spoczynek tuz po dobranocce :-O

Dobrego tygodnia, kochani! Ja tu jeszcze pobede do jutra. A potem obiecuje pochodzic troche do pracy 😉

Karina, dzieki za boski weekend!! I czy dziadek mial rower?? 😀
image

image

image

image

image

image

image

image

image

image

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s