Niedogotowany obiad, czyli o priorytetach

Kazdy ma swoje priorytety – ja skutkiem wlasnych bede jutro jesc na obiad niedogotowany drob.

Jak wspomnialam wczesniej, przez wykryta niedawno alergie musialam zrezygnowac z jedzenia prawie wszystkich gotowych dan sklepowych. Przyszlo wiec Waszej Romce wystawac dosc czesto przy rondelkach. Co prawda nadal jadam tylko to, co da sie ugotowac w 30 minut, ale czasem w trakcie dziennej gonitwy nie uzbiera sie ciagiem nawet pol godziny.

Jutrzejszy lunch, na przyklad, przyszlo mi gotowac dzisiaj miedzy praca, a spotkaniem klubu ksiazki. Rzucilam sie wiec na patelonke zaraz po powrocie z biura. W trakcie producji jeszcze raz skrupulatnie przeliczylam czas i wyszlo mi, ze jesli chce przyjsc na spotkanie o czasie, musze wyjsc z domu najdalej za kilka minut. A miesko nadal twardawe…

Spoznienie sie na klub ksiazki jest niemozliwe – i to z kilku powodow. Po pierwsze, serce sie czlowiekowi rwie na comiesieczne obcowanie z ulubiona literatura kryminalna w otoczeniu radosnej grupy podobnych do Romki odmiencow. Rekomendacje autorow i tytulow, nowe ksiazki na rynku, kalendarz spotkan z autorami, czyli wszystko czym rasowy mol ksiazkowy mocno sie ekscytuje – a do tego swietna, relaksacyjna atmosfera, duzo smiechu oraz wino i soczki.

Dodatkowo na dzis mielismy zapowiedzianego specjalnego goscia: Petera Murphy’ego, autora czytanej w tym miesiacu pozycji A Higher Duty. Ksiazka bardzo mi sie spodobala (patrz recenzja w jednym z poprzednich postow), wiec bardzo chcialam obejrzec – i posluchac – pana pisarza.

Powodow do przybycia truchtem do ksiegarni, gdzie sie spotykamy, mialam wiec co najmniej kilka. Poza tym czlowiek nawet jakby chcial, nie ma fizycznej mozliwosci przyjsc spozniony. Spotkania zaczynaja sie bowiem tuz po zamknieciu ksiegarni (18-ta) i odbywaja sie zwykle w pomieszczeniach w podziemiu. Nikt spoznialskiego walacego w drzwi nie zobaczy, ani nie uslyszy.

W ten sposob przybylam na czas i wzielam udzial w kolejnym ciekawym spotkaniu. Pan autor okazal sie nie tylko mily i skromny (a z zawodu prawnik, a nawet sedzia, i to w dodatku nadal czynny zadodowo, choc niedlugo emerytura), ale tez z fajnym poczuciem humoru.

I podpisal Romce swoja nowa ksiazke 🙂 Ksiazka formalnie nalezy jeszcze do ksiagarni, bo nie udalo mi sie za nia zaplacic (po godzinach jakos nie chca przyjmowac kart…). Oczywiscie opowiem Panstwu wszystko o nowym tytule jak tylko sie do niego przyssam.

Dobranoc, kochani.

image

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s