Londyn: piękno według Greków oraz tłum ogląda regaty

Wybraliśmy się wczoraj do British Museum, gdzie aktualnie można cieszyć oczy widokiem najpiękniejszych męskich torsów na świecie. Wystawa nazywa się Defining Beauty i rozważa czym było piękno według klasycznych Greków (mówimy tu o ideale piękna według ludzi, którzy żyli dwa i pół tysiąca lat temu).

Po wizycie zaświadczam, że grecki ideał piękna ciała ludzkiego jest absolutnie zachwycający (zwłaszcza ciała męskiego 😉 ). W dodatku piękno to jest wieczne. Zapewne dlatego, że piękno greckich ciał nie tylko było skutkiem konsekwentnych i forsownych ćwiczeń fizycznych, ale też stanowiło odbicie piękna duchowego i wysokiego morale jednostki. Najlepszy dowód na nieprzemijanie tego ideału to fakt, że 2500 lat później człowiek nie może oderwać wzroku od tych białych rzeźb (prawie wszystkie naturalnych rozmiarów) i rozmarza się jakby to było fantastycznie, gdyby wszyscy współcześni mężczyzni tak wyglądali… Ach…

Defining Beauty potrwa do początku lipca i już została nazwana jedną z najlepszych wystaw zorganizowanych pod rządami odchodzącego właśnie z funkcji obecnego Dyrektora Muzeum, niejakiego Neila MacGregora. Niedługo obejmie pieczę nad sztuką w Niemczech (zwabiony podobno przez Angelę Merkel) i już czekam co ciekawego będzie się działo w muzeach na przykład w Berlinie.

Wczoraj w dzielnicy Putney w Londynie miały też miejsce słynne regaty wioślarskie między załogami Cambridge i Oxfordu. Putney zalały nieprzebrane tłumy, dzięki czemu najlepszy widok na wyścig oferowały… ekrany telewizorów w otwartych tego dnia dla publiczości klubach wioślarskich nad rzeką.

W związku z tym, że osada Cambridge przegrała po raz kolejny i to z powodu – jak pokazywał dowód na ekranie – nie chciało się ekipie przyłożyć do wyzwania, rozważam aktualnie przejście na czas regat na stronę Oxfordu.

Niedzielę spędzam natomiast w łóżku z pękatym pudełkiem chusteczek do nosa. Chusteczki są bezpośrednio związane z obecnym przeziębieniem, a przeziębienie jest skutkiem biurowej klimatyzacji. Niestety, nie wykazałam się refleksem i zalepiłam szeroką tasmą jednostkę klimatyzacyjną mieszczącą się nad moim biurkiem dopiero dzień po jej uruchomieniu w obecnym sezonie wiosennym.

Zasadniczo niedzielny odpoczynek w łóżku dobrze mi robi i mogę poczytać 🙂 Wlaśnie zakończyłam lekturę bardzo dobrze napisanego i wciągającego thrillera Crossbones Yard autorki Kate Rhodes. To kolejna lokalna (czytaj nasza własna cambridge’owska) pisarka. Crossbones Yard to jej debiut powieściowy (wcześniej pisała różności, włączając poezję, i podobno wszystkie dobre).

Akcja książki dzieje się w moim ulubionym i przyciągającym jak magnes Londynie, z równie sympatyczną, co narwaną młodą panią psycholog, Alice Quentin, jako główną bohaterką. Do dziś wyszły już dwie następne pozycje z serii z Quentin (które sobie nie omieszkałam była zamowić z naszej cudownej i niezastąpionej Biblioteki Centralnej zaraz po zakończeniu bieżącej lektury).

Obecnie nie mogę się doczekać czwartku. Tatka, Młodziutki, walizeczki spakowane? 🙂

Tymczasem miłego tygodnia wszystkim!

image

image

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s