Cukier czai się wszędzie

Przeczytałam dziś artykuł, który otworzył mi oczy i zmroził wnętrze. I od razu postanowiłam podzielić się z Państwem wiadomością. Tak żeby Państwo też zostało uświadomione. Historia dotyczyła pewnego Australijczyka, który zdecydował się przejść z fast foodów na zdrową dietę. Karmił się więc kilka miesięcy tzw. zdrową żywnoscią (czytaj jogurty niskotłuszczowe, batony cereal zamiast czekolady, soki …

Towarzyski weekend

Mijający weekend spędziłam na bywaniu. W piątek byłam w jednym z cambridgowskich pubów z okazji niby przyjemnej, a jednak nie. Spotkałam się mianowicie z jednym z moich najfajniejszych znajomych w mieście, Mathiasem. Niestety, spotkanie bylo poniekąd pożegnalne, bo Mathias wyjeżdża za parę dni do Nowej Zelandii. Kolega dostał propozycję zawodową nie do odrzucenia, przez co …

O tym jak goniłam pociąg…

Miniony weekend był bardzo pracowity. Pojechałam się szkolić - i to w moim ulubionym Londynie. Wybierałam się z ochotą, gdyż szkolenie dotyczyło samorozwoju. I było darmowe. Na kurs należało jakoś dotrzeć, a korzystając z okazji, że mieszkamy od stolicy tylko godzinkę jazdy pociągiem, postawiłam na koleje. We wsi Richarda (i Bratka - mieszkamy teraz o rzut …

Nauka pierwszej pomocy metodą szoku

Niedawno nastąpiło w pracy zdarzenie, które wstrząsnęło mną w posadach. Nasz bardzo miły księgowy ni z tego ni z owego dostał ataku. Takiego jak przy padaczce. Nigdy wcześniej nie chorował poważnie i nie miewał ataków. A teraz siedział w swoim fotelu wstrząsany gwałtownymi drgawkami. Uświadomiłam sobie wtedy ze zgrozą, że jedyne, co potrafię zrobić, to …

Eksperymentują na mnie

Jak Państwo może pamięta, w zeszłym roku poddałam się - o zgrozo, dobrowolnie - eksperymentowi na żywym organiźmie. Postanowiłam wtedy rozprawić się raz na zawsze z zatkanym nosem. Założyłam, oczywiście, że nos pozostanie w niezmienionej formie - ale udrożniony. Tak żeby nareszcie móc swobodnie oddychać. Poddałam się leczeniu homeopatycznemu. Homeopatka wykasowała mi z diety wszystkie …

Weekend terenowy

Ostatni weekend spędziliśmy na kółkach w terenie. W sobotę na czterech, w niedzielę na dwóch. W sobotę, jak wspomniałam w poprzednim pościku, ominęło mnie zwyczajowe wylegiwanie, ale okazja była ważka. Należało się stawić na zjeździe familijnym rodziny Richarda. Spotkanie było 3-pokoleniowe i wzięło w nim udział w sumie około 30 osób. Jazda na spotkanie - …

O tym jak pomagam mózgowi się rozwijać

Podobno warto od czasu do czasu pozmieniać niektóre rzeczy w naszym otoczeniu albo część naszych przyzwyczajeń, bo to jakoby działa dobrze na nasze umysły. Podobno nasze głowy to lubią. Mogą wyjść z utartych schematów, znaleźć nowe rozwiązania do stawianych przed nimi zadań, rozwinąć nowe połączenia między neuronami. Jeśli tak jest, to mój umysł aktualnie szaleje …

Bratnia dusza blogująca :-)

Kochani, natknęłam się dziś na super blog, więc natychmiast dzielę się z Wami tą dobrą nowiną: http://www.blogoptymistyczny.pl. Wprost tryska z niego pozytywnym myśleniem i niesamowitą energią 🙂 Hurra! Autorka pisze o nastawieniu do życia, uczuciach, odczuciach i przekonaniach w nas siedzących bardzo jasnym i bezpośrednim językiem. Żadnego owijania w bawełnę - ale z wyczuciem. Zdecydowanie …

O tym jak dzięki obywatelskiej postawie leniłam się w Krakowie

Romka spakowała walizeczkę i wylądowała w piątek w Krakowie. Cel wyjazdu jest bardzo doniosły, bo chodzi... o odbiór dowodu osobistego. Wiadomo, temat poważny, więc urząd nie pozwala na odbiór dokumentu nawet rodzonej matce obywatelki, nawet jeśli wypisałoby się wczesniej stosowne upoważnienie w obecności urzędniczki (a nawet trzech). Obywatelka musi się pofatygować osobiście. A wskutek rozwiązań …