Nauka pierwszej pomocy metodą szoku

Niedawno nastąpiło w pracy zdarzenie, które wstrząsnęło mną w posadach. Nasz bardzo miły księgowy ni z tego ni z owego dostał ataku. Takiego jak przy padaczce. Nigdy wcześniej nie chorował poważnie i nie miewał ataków. A teraz siedział w swoim fotelu wstrząsany gwałtownymi drgawkami.

Uświadomiłam sobie wtedy ze zgrozą, że jedyne, co potrafię zrobić, to siedzieć w swoim fotelu w wielkim szoku, probując nie wrzeszczeć w panice.

Postanowiłam wysnuć właściwy wniosek z tego doświadczenia i następnego dnia zapisałam się na kurs pierwszej pomocy.

Kurs, zorganizowany przez miejscowy PCK, czyli British Red Cross, odbył się wczoraj (wzięłam z pracy dzień wolny).

Trenerka była genialna, materiały bardzo pomocne, a atmosfera pełna skupienia (przerywana wybuchami śmiechu – jak wspomniałam, trenerka genialna). W części praktycznej tarzaliśmy się po ziemi w charakterze ofiar oraz ćwicząc reanimację.

Oglądaliśmy też film: Londyn, jeden z głównych dworcow pkp. Młody mężczyzna w dżinsach i swetrze leży na ziemi i krzyczy, prosząc o pomoc. Wszyscy przechodzą obok. W następnej scenie ten sam czlowiek siedzi na dworcowych schodach w garniturze, wyglądając na nieprzytomnego. Ktoś w końcu podchodzi i sprawdza co się z nim dzieje. Wniosek: jeśli chcecie żeby ktoś udzielił Wam pomocy, zakładajcie garnitur!

Szkolenie zdziałało cuda. Jestem pewna, że przy kolejnej nagłej sytuacji nie tylko nie będę panikować, ale powinnam być w stanie komuś pomóc. Ha!

image

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s