Wenecja za moim oknem

Na naszym osiedlu jak w Wenecji – nawet z mapą w ręce człowiek się ustawicznie gubi. Kto był choć raz, ten wie. 

Człowiek szuka adresu, namierza właściwą ulicę, ale domu już nie. Dwa okrążenia autem, zwiad na piechotę oraz przejście przez jakąś bramkę za domami i rodzi się w nas podejrzenie, że oto wdzieramy się nielegalnie na cudzą posiadłość. I w tym momencie okazuje się, że znaleźliśmy się pod właściwą wycieraczką, a bramka to oficjalna – i jedyna – droga do budynku. Ha!

My jeszcze w jednym jesteśmy podobni do zjawiskowej Serenissimy: u nas też trochę wody. Z tym, że u nas woda przychodzi zawsze z nieba i zamienia trawniki (oraz częściowo ulice) w jeziorka. I też robi się klimatycznie.

Pozytywną stroną tych czasowych atrakcji wodnych jest to, że mam pod oknami wspaniałą, otwartą przestrzeń zamiast budynków mieszkalnych. Teren przed moimi oknami został bowiem sklasyfikowany jako wał powodziowy i nie można na nim stawiać domów.

No chyba, że ktoś się bardzo uprze i domy – jak w Wenecji – na palikach postawi. 

Widok z okna na jeziorko (strona wschodnia)
Jeziorko po całodniowym deszczu (strona zachodnia)

Miłego – i suchego! – weekendu, kochani 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s